środa, 23 kwietnia 2014

#24 Demon wciąż używa mózgu!

Kolejny dzień zakończony uśmiechem na twarzy. Dlaczego? Suzi dalej używa mózgu, ograniczone treningi jednak pomogły. Co ja się dziwię? kiedyś codziennie po 40min sesji. Teraz wszyściuteńko się zmieniło. Widzę swoje nastawienie, odmienione, mam gdzieś to, że możemy być gorsze od innych. Ważne, że jesteśmy najlepsze dla siebie. Kocham równowagę i zrozumienie panujące podczas treningu. Suzi pięknie dostawia, jeszcze z przysmakiem, ale co z tego? dopiero się uczymy, a z czasem będzie tylko lepiej. Opłacało się "męczyć" sukę od czerwca 2013 roku.
Ósemka też nam idzie lepiej.

Tak w ogóle, jak widzicie dalej interesuję się fotografią, zdjęcie robione Samsungiem S760, a całkiem dobrze wyszło. Widzicie- nie od sprzętu na 100% zdjęcie zależy.

Te, robione już Nikonem Coolpix P500



Na weekend prawdopodobnie sesja Luśki PRT! nie mogę się doczekać ;) 


wtorek, 22 kwietnia 2014

#23 O Suzi, która chęć dziecko poznać miała...

Jakże cudowny widok białej psiny z uroczym, rocznym dzieckiem :) 




Wzrok niepewny, aczkolwiek ciekawski i chętny zaczerpnięcia kontaktu. Suzi jest łagodnym psem, nie przejawia agresji do ludzi dorosłych jak i dzieci.





Jak wyglądało zapoznanie Suzi z dzieckiem?

Jak wiemy nie należy od razu wchodzić z dzieckiem do psa, bo nie wiadomo jak zareaguje, chociażby w naszym przypadku. Suzi nie ma styczności na co dzień z tak małymi dziećmi. W takim razie, najpierw weszłam sama, pogłaskałam psa tak jak zawsze, po co wzbudzać niepotrzebny stres u psa? trzeba zachowywać się naturalnie. Dziecko wzięłam na ręce i pozwoliłam nas obwąchać. Kiedy wywnioskowałam, że nastąpiła akceptacja, a ogon poszedł w ruch, postawiłam Wiktora na ziemię i pozwoliłam dotknąć (z moją ręką) Suzi.

Zazdrość? coś cokolwiek?

Owszem, pojawiły się oznaki zazdrości, czegoś co mogłabym określić nazwą "A czy to ja nie powinnam być teraz najważniejsza dla Ciebie? JA... JA!!"
Suzi jest przyzwyczajona, że to ona jest w centrum uwagi, kiedy jest w mojej obecności, dlatego dziwiło ją to,że zamiast głaskać ją po głowie, musiałam trzymać dziecko za rękę. Po pewnym czasie to minęło, wyglądało to tak, jakby Sula zrozumiała dlaczego tak jest. Kiedy szliśmy w jej kierunku kładła się na brzuchu do głaskania.

Praca przy "rozproszeniu"

Udało się!! Nawet przy dziecku Suzi była skupiona i nie dawała się rozproszyć. Podążała grzecznie za mną, byłam bardzo zadowolona!! :)

KOCHAM TĄ MOJĄ SUZULKĘ :)