sobota, 21 marca 2015

#35 Suzowiście

Suzi, to taki typ psa, który lubi się bawić, ale po swojemu. Chyba każdy nasz psi kumpel odczuł to na własnej skórze. Inne psy skaczą po sobie lekko podgryzając, a Suzi? Najpierw czai się, zachęca do zabawy "ukłonem" i ucieka. Dosłownie przed chwilą nazwałam to zabawą w berka, czyli coś z serii "ganiasz!" 


Jedyny pies, który zrozumiał specyfikę zabawy Suzi, to Ptyś. Myślę, że zorientował się o co chodzi i uznał, że zrobi jej przyjemność jak za nią pobiega. Suzi jak najbardziej taki układ pasuje. Biegnie tak szybko, że trudno ją zauważyć, a przy tym potrafi jeszcze szczekać i warczeć (nie jest to zachowanie agresywne, po prostu ten typ tak ma, że jak się bawi to musi to oświadczyć całemu światu) 

Parę dni temu byłyśmy na spacerku z Karoliną i Dinem. Suzi próbuje po swojemu zacząć zabawę ,ale nie wychodzi jej to zbyt dobrze. Dino ją ewidentnie olewa, ale ona nie daje za wygraną i dalej biega w kółko. Chyba to już kwestia przyzwyczajenia, że mam psa wariata :) 

sobota, 14 marca 2015

#34 Tymczasowicz - Avia

"Najgorszym grzechem wobec bliźniego nie jest nienawiść, tylko obojętność, bo jest nieludzka."

Obojętność, to jedna z tych złych cech. Niereagowanie na czyjeś cierpienie, tutaj akurat mowa o znieczulicy, która stała się ostatnio bardzo modna. Co drugi człowiek jest aż za bardzo apatyczny. Osobiście staram się przykuwać większą uwagę bezinteresowności. Być może dla własnej satysfakcji i chęci niesienia pomocy innym. 

Nie potrafiłam zebrać się do napisania tutaj jakiegokolwiek postu, wciąż męczyło mnie poczucie winy i ogromne wyrzuty sumienia. 
08.03 o około 19:00 dostałam telefon. Koleżanka zadzwoniła do mnie z informacją, że znalazła szczeniaka (który się nim nie okazał) na polu i nie ma serca go zostawić. Jedyne co jej wpadło do głowy to, to by do mnie zadzwonić- większość moich przyjaciół wie, że jestem psiarzem i na pewno będę starała się pomóc. Od razu zaczęłam szukać jej noclegu. Dzwoniłam po znajomych. Tylko zapomniałam o swojej osobie. Pomyślałam "Ej! A ty? Czemu nie spróbujesz zawalczyć o nią?" Przeprowadziłam rozmowę z mamą i zgodziła się na przenocowanie wówczas bezimiennego psa. Natychmiast wybiegłam po nią i wróciłam z taką pięknością. Okazało się, że szczeniaczek, nie jest szczeniaczkiem, co nic nie zmieniało. Wraz z koleżankami nazwałyśmy ją Avia, choć wcześniej miała inne "interesujące" imiona. 


Oto ona, mimo tego, że wyszła jak papiś, to wcale nim nie jest, jak już zresztą wspominałam. Kiedy weszła do domu, od razu czuła się jak u siebie. Dałam jej coś do jedzenia i picia... jednak Avia była tak zmęczona, że w przeciągu minuty leżała na dywanie i spała. Nie chciałam jej męczyć, dlatego szybko się wykąpałam i przeniosłam do swojego pokoju. W gruncie rzeczy miało to inaczej wyglądać. Av miała spać koło mnie, a nie wypchać mnie w nogi, ale mniejsza o to. Ważne, że całą noc grzecznie przespała. Rano, o około 8:00 dostałam w prezencie... smycz i obrożę, które leżały na podłodze. Piesek domagał się spacerku, więc wyszłyśmy. Suczka jest bezproblemowa. Pochodzi, pobiega, na smyczy nie ciągnie. No ale niestety, co fajne kiedyś się kończy. Musiałam podjąć krok, dzwoniąc po Schronisko. Nie miałam możliwości wzięcia jej do siebie. 

Avia czeka na nowego właściciela w Miejskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Żarach

niedziela, 1 marca 2015

#33 Pobiegaj ze mną!

Tym razem temat dla właściwie większości psów i ich właścicieli.

Staram się urozmaicać spacery mojemu psu. Jako że nie mam zbyt łatwo,a żeby zmotywować Suzi do jakiejkolwiek pracy trzeba się namęczyć, to przykładam się do tego, by nasze wycieczki nie ograniczały się do godzinnego chodzenia i wąchania. Tytuł jest tylko przykładem tego, co można robić z psem. Oczywiście wszystko piszę wyłącznie na swoim przykładzie i to co polubi wasz towarzysz jest indywidualną sprawą.
***
Z Suzi bawimy się w wyścigi psio-ludzkie, z przykrością.. a może i z zachwytem przyznam, że zawsze przegrywam, ale widać, że kiedy biegnę razem z nią, to jest to dla niej odskocznia od samotnego pomykania.
***
 Często chowam się za drzewami i "zmuszam" ją do szukania mnie- kiedyś muszę to nagrać. Suzi podczas spaceru rzadko jest na smyczy, więc kiedy odejdzie dalej niż 30m ciągle patrzy, czy przypadkiem gdzieś sobie nie poszłam i czy nie zostawiłam biednego pieska na pastwę losu. Kiedy orientuje się, że nie ma mnie w zasięgu wzroku podnosi szybko głowę do góry, nastawia uszy i zaczyna mnie szukać. Czasami zastanawiam się nad zaczęciem amatorskiego tropienia, aczkolwiek dalej nie mam pomysłu na zaczęcie tego.


Skakanie, wspinanie się, zbieganie z gór, a może zakopywanie się w liściach? Suzka to uwielbia, oczywiście muszę to robić z nią- bo jak to tak beze mnie? nudy! Tak to jest, że z przyjaciółmi robi się wszystko! 
***
Bieganie pomiędzy drzewami, omijanie przeszkód. Niedawno odkryłam taką pasję mojego psa! Czasami boję się, że przywali w drzewo szczerze mówiąc, dlatego staram się wybierać mało "zadrzewione" miejsca dbając o jej bezpieczeństwo. Najlepsze jest to, że Suzi zachęca mnie do tego żebym razem z nią omijała drzewa i biegała za nią, chyba nie podołam zadaniu jednak. 
***
Urozmaiceniem są także ćwiczenia, czyli zwykłe przywołanie... sztuczkowanie, od czasu do czasu się w to bawimy, ale ostatnio zrozumiałam, że nasze spacery nie muszą być z aparatem, smaczkami. Suzi potrzebuje przerwy od tego i spędzenia czasu wyłącznie ze mną. 


Przepiękny wygląd bloga zawdzięczam autorce bloga: 
BARDZO DZIĘKUJEMY!