niedziela, 10 maja 2015

#36 Co nieco o posłuszeństwie

Odkąd pamiętam nigdy nie miałyśmy problemów z przywołaniem. Nawet w okresie, w którym kłopotem była niechęć do jedzenia, Suzi wiedziała jak ma na imię. Mimo tego, że występowała ta nieciekawa bariera - "kontaktować czy nie" -zawsze przychodziła, gdy mówiłam "Suzi" 
Teraz to wygląda nieco inaczej. Wie, kiedy wołam, by ją pogłaskać, a kiedy po to, by z powrotem zapiąć na smycz. Myślę, że wszystko też zależy od tonu głosu. Kiedy (właściwie) piskliwym głosem wołam- "Suzi!", momentalnie zapala jej się lampka nad głową, przybiega i domaga się głaskania. Jednak kiedy słyszy "Suzi, do mnie!" ustawia się, bądź siada i czeka, by zapiąć smycz. 


A co z komendami, sztuczkami? 
Nigdy nic na siłę. Jeśli nie ma ochoty nic robić, nie zmuszam jej do pracy, bo ma to przeciwny skutek. Suzi jest zdemotywowana i wyłącza mózg. Każdy doskonale wie, że najlepsze formy spędzania czasu, to takie, które opierają się na dwustronnej przyjemności, bez przymusu i jakiejkolwiek przemocy. 



Przyznam się szczerze, iż zdarza mi się unieść i źle rozgrywam, to jak Suzi coś źle robi. Jestem tylko człowiekiem... najważniejsza jest też praca nad samym sobą. Staram się robić kilka wdechów, powiedzieć stanowcze "Nie!/Ej!" i iść dalej. 

Jak widzicie wygląd bloga się zmienił - mam nadzieję, że Wam również się podoba :) 

6 komentarzy:

  1. "Jestem tylko człowiekiem..." dobrze to ujęłaś :D A wygląd bloga jest cudny! Zazdroszczę! :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, bardzo dziękuję i również pozdrawiam :D

      Usuń
  2. wygląd bloga bardzo mi się podoba. Pozdrawiamy pusia-i-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny post, as też problemem najczęściej jest to że denerwuje się gdy młody coś żłe zrobi, ale pracuje nad cierpliwoscią i spokojem :)
    MY BLOG

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas przywoływanie na spacerach, totalnie obcych polach/łąkach leży 3 metry pod ziemią. Mogę wołać, wołac, wołać a biszkopt ani śni się odwrócić. Choć nie powiem, czasem ma takie przebłyski że naturalnie się odwróci i poczeka, ale tak to 'możesz mnie w d..pe pocałować'. Z sztuczkami na obcym terytorium jest podobnie. No ale z naszymi problemami walczymy. Ciekawe jak nam to wszystko wyjdzie z czasem.

    Pozdrawiamy Wiktoria&Fado
    http://fado-labrador-retriever-biszkoptowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Pozostawione przez Was komentarze stanowią dla mnie wskazówkę jak mam prowadzić bloga i oczywiście motywują mnie do pracy z moim psem!

Jednak pisząc komentarz- zachowaj kulturę i patrz na ortografię!