poniedziałek, 7 lipca 2014

#26 Psie uśmiechy :)

Na początku... jak widzicie zaszła zmiana adresu bloga, ten wydaje mi się o wiele lepszy.

Od kilku dni bardziej zwracam uwagę na nasze więzi i zaufanie, które teraz widać. Przedtem ono było, niewątpliwie, ale to nie to samo, co w tej chwili. Suzi otworzyła się przede mną całkowicie, nie uwierzycie, że kiedy rzuciłam bez powodu patyk, to właśnie moja Sulka pobiegała za nim, wzięła do pysia i gryzła. Chyba wszystkie nasze problemy, były spowodowane brakiem pełnego zaufania. Ćwiczymy nad tym, by jadła na spacerach i się zachowywała, jeśli mam być szczera, to nie widzę tego w tym momencie, ale nie warto się poddawać, a może się uda jednak. Suzi wreszcie ogarnęła dokładnie, co to znaczy "koło", tak to znaczy,że ma się obrócić... Chodzenie na kontakcie coraz lepiej. Zaczęłyśmy czasami pracować bez smaczków i jest ok, wykonuje wszystko ładnie. Oczywiście teraz jest jej bardzo gorąco, sami widzicie jaka jest pogoda, więc stopujemy z treningami, po prostu siedzimy w swoim towarzystwie :)


Suzi wyczesana i przystrzyżona :)  



piątek, 2 maja 2014

#25 Czas otworzyć się na zdjęcia.

LUŚKA, w typie PARSON RUSSELL TERRIER
Jak wspomniałam w poprzednim poście,wybrałam się na sesję Luśki, myślę, że podołałam zadaniu, nie było źle, oczywiście moje umiejętności leżą, ale i tak jestem zadowolona z tego jak przebiegła sesja. Pies ułatwiał mi zadanie, grzeczna i wsłuchana w właścicielkę, aż miło było popatrzeć na współpracę, zaskakujące jest to co można osiągnąć z psem poprzez pozytywne szkolenie i rozumienie siebie nawzajem.
Przechodząc do tematu, czyli zdjęć-jest ich dużo, ale wybrałam te, które wydają mi się być tymi najlepszymi.




Nawet SUZI się załapała na fotkę :) uśmieech

Moje zdjęcia to nie tylko psy, Migotka, czyli mój mały królik też jest idealną modelką. 







Mam nadzieję, że podobają Wam się zdjęcia ;) 



środa, 23 kwietnia 2014

#24 Demon wciąż używa mózgu!

Kolejny dzień zakończony uśmiechem na twarzy. Dlaczego? Suzi dalej używa mózgu, ograniczone treningi jednak pomogły. Co ja się dziwię? kiedyś codziennie po 40min sesji. Teraz wszyściuteńko się zmieniło. Widzę swoje nastawienie, odmienione, mam gdzieś to, że możemy być gorsze od innych. Ważne, że jesteśmy najlepsze dla siebie. Kocham równowagę i zrozumienie panujące podczas treningu. Suzi pięknie dostawia, jeszcze z przysmakiem, ale co z tego? dopiero się uczymy, a z czasem będzie tylko lepiej. Opłacało się "męczyć" sukę od czerwca 2013 roku.
Ósemka też nam idzie lepiej.

Tak w ogóle, jak widzicie dalej interesuję się fotografią, zdjęcie robione Samsungiem S760, a całkiem dobrze wyszło. Widzicie- nie od sprzętu na 100% zdjęcie zależy.

Te, robione już Nikonem Coolpix P500



Na weekend prawdopodobnie sesja Luśki PRT! nie mogę się doczekać ;) 


wtorek, 22 kwietnia 2014

#23 O Suzi, która chęć dziecko poznać miała...

Jakże cudowny widok białej psiny z uroczym, rocznym dzieckiem :) 




Wzrok niepewny, aczkolwiek ciekawski i chętny zaczerpnięcia kontaktu. Suzi jest łagodnym psem, nie przejawia agresji do ludzi dorosłych jak i dzieci.





Jak wyglądało zapoznanie Suzi z dzieckiem?

Jak wiemy nie należy od razu wchodzić z dzieckiem do psa, bo nie wiadomo jak zareaguje, chociażby w naszym przypadku. Suzi nie ma styczności na co dzień z tak małymi dziećmi. W takim razie, najpierw weszłam sama, pogłaskałam psa tak jak zawsze, po co wzbudzać niepotrzebny stres u psa? trzeba zachowywać się naturalnie. Dziecko wzięłam na ręce i pozwoliłam nas obwąchać. Kiedy wywnioskowałam, że nastąpiła akceptacja, a ogon poszedł w ruch, postawiłam Wiktora na ziemię i pozwoliłam dotknąć (z moją ręką) Suzi.

Zazdrość? coś cokolwiek?

Owszem, pojawiły się oznaki zazdrości, czegoś co mogłabym określić nazwą "A czy to ja nie powinnam być teraz najważniejsza dla Ciebie? JA... JA!!"
Suzi jest przyzwyczajona, że to ona jest w centrum uwagi, kiedy jest w mojej obecności, dlatego dziwiło ją to,że zamiast głaskać ją po głowie, musiałam trzymać dziecko za rękę. Po pewnym czasie to minęło, wyglądało to tak, jakby Sula zrozumiała dlaczego tak jest. Kiedy szliśmy w jej kierunku kładła się na brzuchu do głaskania.

Praca przy "rozproszeniu"

Udało się!! Nawet przy dziecku Suzi była skupiona i nie dawała się rozproszyć. Podążała grzecznie za mną, byłam bardzo zadowolona!! :)

KOCHAM TĄ MOJĄ SUZULKĘ :)