środa, 17 lipca 2013

#11 u weterynarza i po, jak było? bardzo grzecznie! :)

Właśnie wróciłam od Pani weterynarz. Nie, nic się nie stało, wręcz przeciwnie Suzi to okaz zdrowia,byłyśmy na szczepieniu. Zapłaciłyśmy (o ile się nie mylę) 38zł, na następny rok około 80zł bo co dwa lata komplecik szczepień.

Jak było? GRZECZNIE! jestem cholernie dumna z Suzi. Poszłam z mamą na pieszo, szła przy nodze, nawet ją puściłam (latała ze smyczą przez chwilkę,bo szłyśmy przez pola, już na chodniku, tradycyjnie smycz w rękę). Oczywiście musiała wszystko obsikać- jak już gdzieś idzie,to większość terenu jest "jej" :P Gdy już doszłyśmy do Przychodni, Suzi weszła SAMA, normalnie niczym jakaś dama. Dogadałyśmy się z Panią Weterynarz,że za rok dopiero komplecik szczepień. Psiuńka mi zapiszczała, kiedy wbijano igłę [?], heh, jakby to jakoś wielce bolało, może się wystraszyła. Weterynarz uznała,że mamy jakiś szampon yy,z norek czy jakoś tak bo ma specyficzny zapach.

Napisałam do P. Kasi, kierowniczki Schroniska z którego sunia była brana i Suzi PRAWDOPODOBNIE będzie miała sterylizację w poniedziałek, wydaje mi się,że na 100% w następnym tygodniu. Łii, już nie będzie inna,bo wszystkie psy wykastrowane/wysterylizowane:P się cieszę.

Suzi od tamtego roku przytyłka 1kg, waży obecnie 18kg z hakiem :) chyba 200, nie pamiętam.

Za to,że Suzula była grzeczna dostała:


I od wszelkiego wypadku, gdyby kogoś ugryzła takie cóś:


Patrzcie na jej zmarnowaną i ucieszoną mordkę, chyba się zmęczyła:P

'

A co najlepsze, zapomniałam zabrać butelkę wody,którą miałam przy sobie dla Suzi z Przychodni i tylko widziałam to: 

Jeszcze ją przed wizytą kąpałam,ale z tego zdjęć nie mam:P

Ogólnie- jestem OGROMNIE dumna i powiem,że bardzo KOOCHAM tą moją Suzulkę:) <3 

6 komentarzy:

  1. Zazdroszczę ci tego, że twój pies tak dobrze znosi wizytę u weta. Mój Skwarek jeszcze jest w miarę grzeczny, oprócz tego, że musi weta solidnie obszczekać (ale on każdego obcego człowieka obszczekuje), ale Sonia okropnie histeryzuje. Nawet nie wyobrażasz sobie jak potrafi piszczeć kiedy dostanie szczepionkę, a potem w miejscu gdzie był zastrzyk nie można jej dotknąć prze kilka godzin, bo znów piszczy. Po sterylizacji jeszcze bardziej zraziła się do weterynarza i teraz strasznie panikuje. Cieszę się, że sterylkę mamy za sobą, a szczepienia mamy tylko raz na rok.

    OdpowiedzUsuń
  2. W tamtym roku, musiałam Suzi na rękach wnosić do weterynarza. Jeśli jedziesz samochodem,to polecam przejść się na pieszo- u mnie to podziałało. Suzi strasznie wystraszyła się auta i to spowodowało tak wielką panikę. Podczas szczepienia zapiszczała trochę,ale już później zapomniała,że w ogóle takie coś miała:D

    Mam jeszcze jedno pytanie, czy suka po sterylizacji może przebywać normalnie na dworze? (ona zawsze jest na dworze, to już nie moja wina) czy ma tymczasowo przebywać w domu? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeżdżę samochodem bo mam daleko, ale i tak moja Sonia uwielbia jeździć samochodem więc to raczej powinno działać u nas odwrotnie.
    Teoretycznie lepiej byłoby gdyby Suzi tymczasowo mieszkała w domu, ale jeśli normalnie mieszka na dworze to myślę, że taka chwilowa zmiana byłaby dla niej za dużym stresem. A Suzi ma kojec czy tak po prostu mieszka na podwórku? Jeśli ma kojec to myślę że byłoby OK, tylko musiałabyś oczywiście spędzać z nią więcej czasu i nie zostawiać jej długo samej, przynajmniej przez pierwsze kilka dni. I wychodzić z nią tylko na smyczy (nie spuszczać jej też na podwórku) bo dopóki nie będzie miała zdjętych szwów nie będzie mogła biegać i skakać żeby nie rozerwała jej się rana. Trzeba też uważać, żeby do rany nie dostały się żadne zanieczyszczenia, ale jak będzie miała dobry opatrunek to nic jej się nie powinno stać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm, to nie wiem czym spowodowana jest ta panika...
    Ma kojec, ale przydaloby się go wyczyścić, ale nie mam jak w sumie,bo dach nie jest ściągany i nie mam jak się tam dostać.

    Czy mogę ją tak jakby ułożyć od nowa?:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Nas szczepienie czeka już niebawem, wzdrygam się na samą myśl o nim, znając moją Klarę panikarę. Trzy osoby nie mogły jej utrzymać w zeszłym roku, jednak wreszcie dała za wygraną i udało się.
    Dobrze, że Suzi nie ma z tym problemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamtym roku u mnie było to samo, wnosić 17kg do Przychodni to niefajna sprawa,ale wczoraj dowiedziałam się,że było to spowodowane jazdą samochodem, widocznie tego nie lubi :)

      Usuń

Pozostawione przez Was komentarze stanowią dla mnie wskazówkę jak mam prowadzić bloga i oczywiście motywują mnie do pracy z moim psem!

Jednak pisząc komentarz- zachowaj kulturę i patrz na ortografię!